Przez ostatnią dekadę w polskich mieszkaniach królowała „szaro-biała nuda”. Skandynawski minimalizm, gładkie fronty szafek i laboratoryjna czystość miały być synonimem nowoczesności. Jednak coś pękło. Zmęczeni sterylnymi wnętrzami, coraz częściej tęsknym wzrokiem spoglądamy w stronę kredensów naszych babć.
Na salony (i to dosłownie) wchodzi Grandmillennial – trend, który udowadnia, że „stare” nie znaczy „przestarzałe”, a słynne naczynia z Bolesławca mogą być najbardziej designerskim elementem Twojej kuchni.
Spis treści
Kim jest „Grandmillennial” i dlaczego ma dość Ikei?
Nazwa to zbitka słów grandma (babcia) i millennial (pokolenie Y). Grandmillennial to osoba – często w wieku 25-40 lat – która buntuje się przeciwko masowej produkcji i jednolitym, katalogowym wnętrzom. Zamiast kupować kolejny identyczny stolik z sieciówki, woli poszperać na targu staroci lub odkurzyć strych w domu rodzinnym.
Ale uwaga – styl Grandmillennial to nie rekonstrukcja historyczna. To nie jest mieszkanie zamienione w skansen. To sztuka eklektyzmu: umiejętne łączenie nowoczesnej, wygodnej bazy (np. prosta sofa, jasne ściany) z elementami „z duszą”, które budzą sentyment.
To styl dla tych, którzy kochają:
- Wzory kwiatowe i botaniczne (także na tapetach!),
- Haftowane serwety i naturalne tkaniny (len, wełna),
- Ciemne, szlachetne drewno zamiast płyty wiórowej,
- Ręcznie malowaną ceramikę i kolorowe szkło.
Polski „Granny Chic”, czyli drugie życie Bolesławca
Podczas gdy na zachodzie styl ten kojarzy się z wiktoriańskimi fotelami i porcelaną Chinoiserie, w Polsce ma on swój unikalny, rodzimy smak. Jego absolutnym symbolem stała się ceramiką z Bolesławca.
Jeszcze kilka lat temu kojarzona głównie z prezentem dla zagranicznych turystów lub „serwisem od święta”, dziś ceramika stempelkowa przeżywa prawdziwy renesans. Dlaczego? Bo idealnie wpisuje się w potrzebę autentyczności. W dobie plastikowych dodatków, ciężki, kamionkowy kubek w kobaltowe „pawie oczka” daje poczucie trwałości i ciepła.
Co ciekawe, młodzi ludzie nie traktują Bolesławca z nabożną czcią. Mieszają wzory, łączą klasyczne granaty z nowoczesnymi, pastelowymi kolekcjami i stawiają te naczynia na loftowych, metalowych stołach. To właśnie esencja stylu Grandmillennial: szacunek do rzemiosła połączony z luzem współczesności.

Jak łączyć stare z nowym bez efektu zagracenia? Zasada 80/20
Największą obawą przy wprowadzaniu stylu Grandmillennial jest to, że mieszkanie zamieni się w sklep ze starociami. Granica między stylowym eklektyzmem a bałaganem jest cienka. Aby jej nie przekroczyć, projektanci wnętrz stosują prostą zasadę 80/20.
W nowoczesnym wydaniu „babcinego szyku”, 80% wnętrza powinna stanowić nowoczesna, neutralna baza. Gładkie ściany, prosta podłoga, minimalistyczna zabudowa kuchenna – to tło, które pozwala wybrzmieć detalom. Pozostałe 20% to miejsce na vintage perełki: kolekcję ceramiki, haftowane poduszki czy fotel „uszak” w kwiatową tapicerkę.
Kolor jako spoiwo – sekret udanej aranżacji
Jeśli decydujesz się na ceramikę z Bolesławca, która słynie z intensywnego kobaltu i wielobarwnych wzorów, reszta otoczenia musi być spokojna.
- W kuchni: Bolesławiec wygląda obłędnie na tle białych, matowych szafek lub naturalnego, surowego drewna dębowego. Unikaj łączenia go z lakierowanymi frontami w jaskrawych kolorach.
- W jadalni: Zrezygnuj z wzorzystego obrusu. Postaw na lniany bieżnik w kolorze beżu lub szałwii – to idealna baza pod wzorzyste talerze.

Nie tylko Bolesławiec. 3 elementy, które budują styl Grandmillennial
Chcesz wprowadzić ten klimat do salonu lub sypialni? Nie musisz robić generalnego remontu. Wystarczy kilka charakterystycznych dodatków, które są teraz hitem na Pintereście.
- Plisy i abażury z tkaniny – Zapomnij o industrialnych, metalowych lampach. W stylu Grandmillennial króluje miękkie, rozproszone światło. Szukaj lamp stołowych z plisowanymi abażurami (nawiązanie do lat 80. i 90.) lub ceramicznymi podstawami.
- „Babcine” tekstylia w nowej odsłonie – Szydełkowe serwety nie muszą leżeć pod telewizorem. Oprawione w nowoczesną ramę, stają się unikalną grafiką na ścianę. Z kolei welurowe poduszki z frędzlami (tak, frędzle wróciły!) dodadzą przytulności prostej sofie z IKEA.
- Wielki powrót tapet – Ale nie byle jakich. Szukamy wzorów Toile de Jouy (scenki rodzajowe) lub gęstych motywów kwiatowych (angielski ogród). Jeśli boisz się wytapetować cały pokój, połóż tapetę tylko na jednej ścianie, np. za wezgłowiem łóżka.
Gdzie szukać perełek vintage? (Nie musisz wydawać fortuny)
Styl Grandmillennial jest nie tylko efektowny, ale też ekologiczny i ekonomiczny. Zamiast kupować nowe dekoracje produkowane w Chinach, dajesz drugie życie przedmiotom z historią.
- Przeszukaj strych i piwnicę: To, co dla Twoich rodziców było „niemodnym starociem”, dla Ciebie jest skarbem. Stara waza do zupy, kryształowe karafki czy mosiężne świeczniki to fundament tego stylu.
- Portale aukcyjne i Vinted: Wpisuj frazy takie jak: „porcelana Włocławek”, „wazon prl”, „serwetki haftowane ręcznie”. Często można je upolować za grosze.
- Lokalne targi staroci: To tutaj najłatwiej znaleźć unikatowe ramy do luster czy małe meble, które po odświeżeniu staną się gwiazdą salonu.
Zakończenie: Dom ma opowiadać Twoją historię
Moda na Grandmillennial i powrót do Bolesławca to dowód na to, że w naszych domach szukamy przede wszystkim bezpieczeństwa i emocji. Nowoczesność dała nam wygodę, ale to tradycja daje nam duszę. Nie bój się więc postawić babcinej filiżanki obok laptopa. To połączenie jest teraz najgorętszym trendem sezonu.


